Poznałyśmy się 3 lata temu. To było chyba przy okazji jakiejś blogowej akcji, w której obie brałyśmy udział. Potem szukałam kogoś, z kim mogłabym pójść na zakupy (przy okazji robienia „swojej szafy”) i napisała do mnie właśnie Ona. Poszłyśmy najpierw do (wtedy jeszcze) Coffee Heaven, żeby trochę się poznać, a potem kupiłyśmy sobie takie same, szalenie wtedy modne swetry rybaka w kolorze ecru. I tak to się zaczęło.

Czy zaiskrzyło od razu? Nie pamiętam, ale później wymieniłyśmy się kilkoma wiadomościami, a potem Olga napisała do mnie, że musimy się konkretnie umówić na kolejny raz, bo musi z wyprzedzeniem uzupełnić kalendarz. Zaśmiałam się wtedy, bo tak samo, z dużym wyprzedzeniem notowałam wszystkie swoje sprawy. Nie było szans wcisnąć się poza kalendarz! Spotkałyśmy się na kilka godzin: wypiłyśmy kawę, zjadłyśmy pyszny „lunch” i na końcu spotkania wyjęłyśmy kalendarze, żeby umówić się na kolejny… miesiąc. Postanowiłyśmy spotykać się raz w miesiącu – na tyle rzadko, żeby mieć co sobie opowiadać i na tyle często, żeby utrzymywać w odpowiedniej temperaturze naszą przyjaźń. I tak powstało nasze małe #razwmiesiącu.

Po dobrym roku takich spotkań (a może i dwóch?) do naszego duetu dołączyła Marta i Zosia. Wyciągałyśmy więc kalendarze i szukałyśmy wolnego popołudnia, żeby we cztery zjeść coś pysznego (odwiedzałyśmy za każdym razem inne miejsce w Krakowie) , napić się kawy i roztrząsnąć najróżniejsze tematy: od tych poważnych po najbardziej błahe. Nie wiadomo kiedy nasze #razwmiesiącu weszło nam w krew. Do momentu, w którym mieszkałam w Krakowie, spotkania odbywały się wyjątkowo regularnie. Po przeprowadzce, dziewczyny nadal spotykają się raz w miesiącu, a ja dołączam do nich, kiedy tylko mogę.

I, tak między nami, jest to jedna z kilku rzeczy, za którymi tęsknię po wyprowadzce z Krakowa.

Nasze #razwmiesiącu możecie podglądać na instagramie właśnie pod tym hashtagiem. Zwyczaj skupiamy się na zdjęciach jedzenia, bo za każdym razem staramy się odwiedzić inne miejsce i zjeść coś naprawdę dobrego.

razwmiesiacu

Dlaczego warto uprawiać #razwmiesiącu?

W dobie internetu coraz ciężej o utrzymywanie kontaktów. Paradoks, prawda? W momencie, kiedy mamy możliwość dowiedzieć się w każdej chwili o tym „co słychać” jedynie scrollując tablicę Facebooka, rezygnujemy zupełnie ze spotkań w życiu realnym. Ustalanie sobie konkretnej daty raz w miesiącu sprawia, że mamy motywację do spotkań, ciężej się wykręcić i przede wszystkim – pielęgnujemy kontakty.

Spotykanie się raz w miesiącu jest dla nas rozwiązaniem idealnym, bo każda z nas prowadzi zupełnie inne życie, zajmuje się zupełnie różnymi sprawami i biegnie sobie swoim tempem. Takie popołudnia są oczyszczające i faktycznie pozwalają nam naładować baterie.

Jeśli czujecie, że urywam Wam się kontakt z osobami, na których Wam zależy, zastosujcie #razwmiesiącu: cykliczne spotkania na pewno Wam pomogą!

Olga

Przeczytałam kiedyś, że posiadanie przyjaciół sprzyja długowieczności. Jeśli to prawda, to dzięki Raz w Miesiącu wszystkie dożyjemy setki… A zaczęło się przecież od zupełnie zwyczajnej, comiesięcznej kawy z Nadine, podczas której nadrabiałyśmy zaległości w kategorii „co u ciebie nowego?”. Uwielbiałam te spotkania i uwielbiam je do teraz, chociaż przecież zupełnie zmieniły formułę i z plotek w duecie przy kawie stały się pełnowymiarowymi posiłkami w gronie trzech, czterech, a czasem i sześciu osób, licząc następne pokolenie w postaci Kropka i Ono.

Raz w miesiącu mam okazję, żeby wyjść z domu, a nie zalegać na kanapie. Raz w miesiącu odwiedzam fajną knajpę i jem świetną kolację (albo śniadanie!). Raz w miesiącu spotykam się z Nadine, Martą i Sophie i gadamy przez kilka godzin o wszystkich babskich sprawach, jakie przyjdą nam do głowy. Uczę się trudnej dla introwertyka sztuki small talku i zaakceptowałam fakt, że wcale nie muszę się z kimś we wszystkim zgadzać, żeby utrzymywać z nim przyjacielskie relacje. Ba, właściwie to chyba to, jak bardzo się wszystkie między sobą różnimy, sprawia, że te spotkania są wciąż odświeżająco fajne.

Dzięki, że jesteście, dziewczyny. Do zobaczenia już niedługo!

Marta

#RazWMiesiącu to po prostu genialne rozwiązanie dla ludzi, którzy odkryli, że im są starsi, tym rzadziej spotykają się z ludźmi, z którymi bardzo chcieliby się spotkać, no ale wiadomo: praca, dzieci, termin zawsze komuś nie pasuje… Zbyt często kończy się na „to jakoś się kiedyś zgadamy”. Ustalanie kolejnego #RazWMiesiącu pod koniec każdego spotkania jest idealnym wyjściem, bo wtedy zapisujemy to w jeszcze pustym kalendarzu i potem po prostu wiemy, żeby nic nie planować na ten czas.

#RazWMiesiącu uwielbiam też za odkrywanie nowych miejsc, które cały czas pojawiają się na gastronomicznej mapie Krakowa. Sama zazwyczaj w kółko chodzę do kilku ulubionych, sprawdzonych knajpek, więc bardzo cenię nowe doświadczenia związane z naszymi comiesięcznymi spotkaniami.

Sophie

„Uwielbiam nasze #razwmiesiącu! Czekam zawsze na te spotkania z utęsknieniem – to niezwykle inspirujące popołudnia z cudownymi dziewczynami – Martą, Natalią i Olgą. Mam wtedy też okazję spróbować nowej, pysznej kuchni i po prostu zwolnić tempo. Porozmawiać, wyżalić się, poprosić o radę. Po każdym #razwmiesiącu jestem pełna energii i gotowa do działania. Dziewczyny dają mi pozytywnego kopa – w końcu co trzy przyjaciółki, to nie jedna”.

No cóż, to już chyba czas, aby zadbać o Towje #razwmiesiącu, bez względu na to gdzie mieszkasz i z kim planujesz pielęgnować kontakty, prawda? Zdecydowanie warto stworzyć i pielęgnować tradycję comiesięcznych spotkań. Wiem co mówię.

O mnie: Zobacz wszystkie posty Strona autora

Nadine Lu

24 latka z Końca Świata. Młoda Mama, świeża Żona Pana Wysokiego, Blogerka, przyszła autorka bestsellerów.

  • Ale fajny wpis! Dzięki, dziewczyny, że mogę być częścią naszego #razwmiesiącu 🙂

  • Tyle, że nie ma z kim…

    • My przecież też poznałyśmy się „z internetu” 🙂

      • Wiem, tylko, że ja to raczej z tych szarych myszek, sama raczej boję się wyjść z inicjatywą, i chyba nie jestem aż tak przebojowa. No sama nie wiem. 🙂

        • Nie musisz być przebojowa, żeby napisać do kogoś maila z propozycją spotkania 🙂 Co się może najgorszego stać? Najwyżej Ci nie odpisze 😉
          Zdradzę Ci, że w czasach, kiedy byłam totalnie nieśmiała (w sumie dalej jestem, tylko nauczyłam się nad tym panować), poznałam przez internet sporo ludzi. W tym mojego obecnego męża. W życiu bym się pierwsza do niego nie odezwała w realnym świecie! 😀

    • Ejże, na pewno jest! To świetna okazja, żeby kogoś poznać 🙂 Kiedy szłam z Nadine na wpólne zakupy, nawet przez myśl mi nie przyszło, że parę lat później będę siedzieć z nią przy śniadaniu i zaśmiewać się z miny Kropka, który właśnie obudził się wśród kilku nowych ciotek 😀

      • Jasne, tylko, że naprawdę chyba z tych spokojniejszych jestem, ja w tłumie raczej nie rzucam się w oczy (no ok rzucam się, ubieram się dość specyficznie), ale raczej do nikogo nie zagadam 😀

  • O kurcze! Czytając Twój wpis pomyślałam sobie, że może zorganizuję takie blogowe spotkania raz w miesiącu dla krakowskich blogerek! A tu proszę – Wasza tradycja właśnie w Krakowie się zaczyna :). Bardzo fajny pomysł!

  • Bardzo fajny pomysł! 🙂

  • Uwielbiam ten wpis! Genialny pomysł. Ja niektórych znajomych widuję raz na pół roku i bardzo, ale to bardzo chcę to zmienić. Dzięki temu wpisowi mam konkretne narzędzie, jak się z tym rozprawić! 😀

  • Świetny pomysł! Sama chętnie brałabym udział w takich spotkaniach tylko dwie koleżanki mieszkają w zupełnie innych miastach ;/

  • Kamila Lenik

    Przepiękne zdjęcia i świetny wpis 🙂

    Buziaki,
    zapraszam do mnie, kochana!
    http://loveshinny.pl/

UA-36089368-1