Wiesz, czasem o tym zapominam i ktoś musi mną potrząsnąć.

Tym razem była to Mama. Przypomniała mi jedno zdanie, które powtarzałam jak katarynka od szkoły podstawowej: jeśli sama nie będziesz szczęśliwa, to nikogo nie uszczęśliwisz. Było to moje motto, które przez niektórych było odbierane jako pierwiastek egoistki, a przez innych, jak zdrowa równowaga w życiu.

Ostatnio się pogubiłam. Zupełnie o sobie zapomniałam. Przestałam być dla siebie dobra. Przestałam mieć chęci, opuściła mnie energia i czułam się zupełne sama. Osamotniona w tym wszystkim, przytłoczona obowiązkami, z górą zmartwień dotyczących jutra i dalszej przyszłości. Pozytywne myśli gdzieś uciekły, a zamiast nich pojawiła się rozpacz i rozgoryczenie. Gdybym mogła, waliłabym pięściami w ścianę. Albo w podłogę.

Mimo szczerych chęci bycia z dzieckiem na milion procent właśnie „tu i teraz”, ja odpływałam i zalewałam się wyrzutami sumienia. Miałam tak nie robić. Obiecałam sobie, że zapewnię mojemu Synowi najszczęśliwsze dzieciństwo, z czasem wykorzystanym na sto procent; dzieciństwo oparte na miłości, zrozumieniu i rozmowie. Obiecałam, że nie będę odpływać i nie będę multizadaniowa, kiedy mój Syn mnie potrzebuje. I chociaż w tym momencie może nie brzmi to dla niego jak zawód – ja czuję, że zawaliłam na całej linii.

Wiesz czemu? Bo zapomniałam o sobie. Znowu. I to się zdarza, Tobie pewnie też, dlatego napisz na kartce papieru:

Bądź dla siebie dobra

i zawieś nad łóżkiem, żebyś widziała ją za każdym razem, kiedy wstajesz i kładziesz się spać. Bądź dla siebie dobra, bo jeśli dookoła nikt nie jest, sama musisz o to zadbać. Bądź dla siebie dobra, bo jeśli Ty nie jesteś szczęśliwa, jeśli w głowie masz tornado, a łzy same płyną po policzkach, nigdy, NIGDY nie będziesz najlepszą matką, najlepszą żoną czy najlepszą sobą.

A więc bądź dla siebie dobra.

Dbaj o siebie. Dobrze się odżywiaj, znajdź czas na spokojną, długą kawę. Wysypiaj się i nie bierz na głowę za dużo. Jeśli Ty o to nie zadbasz, nikt tego nie zrobi. Domownicy nie będą znać Twoich potrzeb, jeśli nie będziesz głośno o nich mówić. Potem będzie jeszcze gorzej – jeśli nie będziesz walczyć o swoje potrzeby, to dla wszystkich będzie jasne, że po prostu ich nie masz. Musisz czuć się dobrze we własnej skórze, pozwolić sobie na chwilę odpoczynku, na rozmyślania i swoje własne, nawet najbardziej błahe sprawy.

Nie porównuj się do innych, po prostu pracuj nad sobą. Nie pozwól też, aby ktoś inny porównywał Cię do innych, aby wymagał od Ciebie bycia zlepkiem kilku osób. Nie pozwól na to, aby ktoś wymagał od Ciebie rzeczy, na które nie masz ochoty. Aby stał nad Tobą z batem i wyrzucał Ci, że nie jest tak, jak sobie tego zażyczył. Masz prawo być sobą. Masz też prawo nad sobą pracować, ale praca nad sobą musi wynikać z Twojej własnej potrzeby. Nie dlatego, że komuś nie pasuje Twój styl życia. Ty sama musisz to czuć! Praca nad sobą to jedna z tych rzeczy, które wzbogacają życie i absolutnie sobie tego nie zabieraj. Nie daj się tylko zmieniać przez innych, i zmieniaj to, co sama uznasz za istotne.

Szanuj się i nie pozwól, aby ktoś inny Cię nie szanował. Jeśli trafisz na kogoś, dla kogo największą frajdą jest mieszanie ludzi z błotem, odwróć się na pięcie i po prostu daruj sobie znajomość. Jeśli sama nie będziesz się szanować, nikt inny nie będzie. Nie pozwól na to, aby ktoś traktował Cię źle. Nie zasługujesz na to!

„Jesteś piękna, jesteś dobra, jesteś ważna”. To słowa z filmu Służące, które miały na celu podnieść i utrzymać poczucie własnej wartości małej, czarnoskórej dziewczynce. Powtarzane jak mantra stawały się siłą i do tego też Cię namawiam: jesteś piękna. Jesteś dobra. Jesteś ważna. Jesteś wyjątkowa i jeśli ktoś tego nie widzi, to znaczy, że czas poszukać kogoś, kto dostrzeże wszystkie Twoje wartości. Jesteś najlepsza. Bądź sobą.

Nie kochaj za wszelką cenę. Jeśli ktoś nie docenia miłości, którą go darzysz, po prostu odpuść. Nie można zmusić nikogo do kochana, ani do wyrażania ciepłych uczuć, jeśli nie ma na to ochoty. Nie ma sensu tkwić w toksycznym związku, bo tak trzeba, bo wypada, bo co ludzie powiedzą.

Nie zgadzaj się na czyjeś zasady w Twoim życiu. Nawet nie próbuj ich brać pod uwagę! Twoje życie to twoja sprawa, Twoje błędy to Twoje lekcje, Twoje zasady i Twoje podwórko. Twoja piaskownica i Twoje zabawki. Nie pozwól innym wchodzić w Twoje życie z brudnymi buciorami. Nie i już! Niech wytrzepują sobie piach na swoich wycieraczkach.

Przyjmuj komplementy, zamiast zawstydzona unikać kontaktu wzrokowego. Nie szepcz: no co ty, nic z tych rzeczy… Po prostu uśmiechnij się, powiedz dziękuję i przyjmij do wiadomości, że była to szczera pochwała i wyraz sympatii. Uwierz, że ktoś może powiedzieć Ci coś miłego nie dlatego, że chce rozładować atmosferę, nie dlatego, że musi albo ktoś mu kazał. Powiedział, bo zauważył, że pięknie pachniesz, świetnie wyglądasz w tej sukience, albo masz niesamowitą zdolność łączenia faktów.

Zaakceptuj własne słabości. Ma je każdy! Z niektórymi można coś zrobić inne podrasować, a jeszcze inne można olać albo zaakceptować. „Zaakceptuj albo olej” i przestań przejmować się niedoskonałościami na którejkolwiek płaszczyźnie Twojego życia. Szkoda na to czasu i energii!

Odpuszczaj. Zwłaszcza te rzeczy, które nie są dla Ciebie ważne. Te, które zabierają czas i można je jakość skrócić, zmodyfikować, wykreślić i przełożyć. Odpuszczaj, gdy nie dajesz rady i wtedy, gdy czujesz, że potrzebujesz naładować baterie. Odpuszczaj zawsze, gdy tracisz kontrolę nad swoimi celami i wtedy, gdy czujesz się nieszczęśliwa. Odpuszczanie to trudna sztuka, ale opanowanie jej gwarantuje spokojne, szczęśliwe i satysfakcjonujące życie.

Bądź wyrozumiała. Przede wszystkim dla siebie, ale i dla innych. Nie zakładaj, że cały świat jest złośliwy, że wszystko robione jest z myślą o tym, aby Ci dokopać. Nie jesteś pępkiem świata i mieszkańcy planety Ziemia nie planują cichaczem jak tu Cię zniszczyć. Nie wymagaj też od siebie rzeczy niemożliwych. Doby nie da się rozciągnąć, nowych umiejętności nie przyswoisz w ciągu kilku chwil. Wrzuć na luz!

Bądź niezależna. Miej oszczędności, żeby nie zgrzytać zębami kiedy życie nie rozpieszcza. Naucz się prowadzić samochód, bo zakurzone prawo jazdy jeszcze nikomu w życiu nie pomogło. Znajdź taką pracę, która da ci spokój i spełnienie. Naucz się obsługiwać wiertarkę, wkrętarkę i zmieniać butlę z gazem. Powinnaś umieć skręcać meble, znać podstawy samoobrony i mieć w rękawie przynajmniej 7 mistrzowskich popisów kulinarnych. Bądź samowystarczalna, zbuduj swoje bezpieczeństwo bez niczyjej pomocy.

Musisz być dla siebie dobra, zwłaszcza wtedy, kiedy nikt inny nie jest.

Traktuj siebie jak najlepszą przyjaciółkę, miłość swojego życia i kogoś, kto będzie z Tobą do końca Twoich dni. Bądź dla siebie dobra, najlepsza!

O mnie: Zobacz wszystkie posty Strona autora

Nadine Lu

24 latka z Końca Świata. Młoda Mama, świeża Żona Pana Wysokiego, Blogerka, przyszła autorka bestsellerów.

UA-36089368-1