Gdybym miała określić jednym słowem jaką Panią Domu jestem to powiedziałabym: roztrzepaną. Jestem bałaganiarą i nie będę Wam wkręcać, że jest inaczej. Jeszcze przed erą dziecka nie rzucało się to tak w oczy – to znaczy, pewnie się rzucało, ale mój chaos nie przeszkadzał mi jakoś wybitnie bardzo. Wróć – okay, był męczący, ale nie na tyle, żebym zrobiła z nim coś konkretnego.

Co ciekawe, lubię porządek. Lepiej mi się myśli, przyjemniej mi się przebywa w wysprzątanych pomieszczeniach i mam wrażenie, że wtedy automatycznie wszystkie klocki w mojej głowie układają się w jedną całość. Tak, to prawda – pilnując porządku dookoła siebie, pilnujesz też porządku wewnątrz siebie. Ale wracając – byłam jedną chodzącą sprzecznością. No bo jak można jednocześnie lubić porządek i siać spustoszenie? No okazało się, że owszem, można.

Mój brak organizacji domowej (czy mogę tak to nazwać?), brak konkretnego planu i czekanie do ostatniego momentu ZE WSZYSTKIM zaczęły być uciążliwe, kiedy rozpoczęła się Era Dziecka. Bo wiecie, jeśli jedna osoba sieje spustoszenie (to znaczy ja), to jeszcze idzie to jakoś znieść. Ale kiedy swoje pięć groszy dorzuca lider zespołu, pan i władca, książę na ziarnku grochu – mój Syn, to okazuje się, że ciężko się z tego bałaganu wygrzebać. Kiedy przestałam ogarniać – tak już zupełnie; kiedy tradycja cotygodniowych porządków domowych stała się niemożliwa do kontynuowania (niestety Kropek nie był łaskaw dać mi kilku godzin wolnego raz w tygodniu) i kiedy dotarło do mnie, że DOM to miejsce dla rodziny, a więc powinien być czysty, zadbany, a ja w tej sferze po prostu daję ciała… postanowiłam wziąć się w garść.

Moim celem było trzymanie porządku na takim poziomie, żebym mogła w każdej chwili przyjąć niespodziewanych gości bez wstydu i bez tłumaczeń, że jeszcze nie sprzątałam/dopiero sprzątam*.

*Tak, mimo wszystko mamy pod nogami zabawki, ale one to już najmniejszy problem.

porzadek-w-domu

Dzisiaj chcę się z Wami podzielić wskazówkami dotyczących utrzymywania porządku w domu. Wszystkie punkty poniżej pozwoliły mi utrzymać mieszkanie w ryzach, w taki sposób, że nie muszę w pośpiechu zgarniać wszystkiego pod dywan, kiedy ktoś ma nas odwiedzić.

Jak utrzymywać porządek w domu? Oto jest pytanie!

Odgruzuj mieszkanie

Zdziwieni? Pewnie nie. Przy każdej przeprowadzce przeglądałam swoje rzeczy i wyrzucałam/oddawałam te, które były mi zbędne. Niektóre chowałam do pudeł i wynosiłam do piwnicy (w poprzednim mieszkaniu nasz salonik był pełen turkusowych dodatków – tutaj mamy zupełnie inne kolory, a turkusowe dodatki pewnie jeszcze mi się przydadzą: zakleiłam więc pudło i wyniosłam do piwnicy, żeby czekało na lepsze czasy). Jednorazowe odgruzowywanie zwykle nie wystarcza – warto regularnie przeglądać swoje rzeczy i pozbywać się tych, których żywot dobiegł końca. Ja z okazji porządków wiosennych poświęcałam 10-15 minut każdego dnia na odgruzowywaniu mieszkania. Wybierałam jedną półkę, czy szufladę i codziennie, systematycznie, oczyszczałam ją z rupieci i układałam zawartość na nowo. Polecam!

Pudło z napisem „out”

Warto mieć w domu duże pudło, do którego będziemy składować rzeczy do oddania i na sprzedaż. Cała magia pudła z napisem „out” polega jednak na regularnym opróżnianiu. W moim pudle znajduje się kilka książek, około-domowe rupiecie, za małe dziecięce ubranka i kilka moich ubrań, w które po prostu się nie mieszczę. Zaletą takiego pudła jet to, że rzeczy, których chcemy się pozbyć nie walają się po całym domu, i zawsze można jakieś do pudła dorzucić, a więc łatwo wygrać z naturą chomika (i lenistwem!).

Harmonogram sprzątania

Jest bardzo przydatny, zwłaszcza wtedy, gdy nie mamy nawyku sprzątania każdego dnia. Tak naprawdę wystarczy tylko tabela z podziałem na: codziennie obowiązki, rozpiskę całego tygodnia i hasłami: raz w miesiącu, raz na trzy miesiące, raz do roku. Można ją z powodzeniem naszkicować odręcznie, albo… wydrukować (tutaj polecam ten od NiebałagAnki). Harmonogram powinien wisieć w widocznym miejscu (u mnie to lodówka). Aby działał, niestety trzeba się go kurczowo trzymać.

Dodatkowo, jeśli dokładnie ustalisz ciąg czynności który trzeba wykonać w każdym pomieszczeniu, będziesz mieć łatwiej!

Zrób to od razu!

Znacie zasadę 2 minut? Jeśli coś, co masz do zrobienia zajmie nie więcej niż 2 minuty, zrób to od razu. Działa, zwłaszcza wtedy, gdy podchodzę z jednym kubkiem do pustego zlewu. Naprawdę, jeśli masz do zrobienia jedną rzecz, która kosztuje Cię tak zwane „jedno machnięcie ręką”, to znacznie lepiej uporać się z tym w chwili, gdy się o tym pomyśli, niż później pamiętać o tym i nadrabiać kilometry.

Codzienny obchód

Przeczytałam gdzieś, że dobrze jest zrobić sobie 15 minutowy obchód domu z samego rana i drugi, przed pójściem spać. W moim przypadku zdecydowanie lepiej sprawdza się jeden, wieczorny obchód – z prostego względu: rano muszę uważać na brzdąca, a wieczorem, kiedy on sobie słodko śpi, ja mogę robić to co do mnie należy. Punkt 22:00 wyłączam komputer i robię obchód: poprawiam poduszki na sofie, zbieram papiery ze stołu, przecieram kurze, myję naczynia po kolacji, ładuję pralkę, żeby odpalić ją z samego rana przy okazji mycia zębów, zbieram zabawki… i tak dalej. Rano mamy czyste mieszkanie – zostaje mi tylko ekspresowe ogarnięcie sypialni i można w spokoju pić kawę.

Pudełko na dokumenty

Nasze dokumenty trzymam posegregowane kategoriami, w segregatorach z Ikea – tych pakowanych po 5 sztuk, za zawrotne 5 złotych. Sprawdzają się świetnie, bo można je dokładnie opisać i ze względu na cenę, dosyć często wymieniać. W środku mam teczki, koszulki, zeszyty… no i jeśli mam być szczera, to o ile łatwo w tym coś znaleźć, tak nieraz nie mam czasu, żeby każdy pojedynczy paragon z poważniejszego zakupu chować do konkretnej kieszonki. Stąd powstała idea pustego pudełka, do którego wrzucam luzem wszystko to, co co musi znaleźć się w segregatorach. Potem, w wolnej chwili, wyciągam zawartość i chować do odpowiednich kieszonek i teczek.

Brak pustych przebiegów

Kiedy przechodzę do kolejnego pomieszczenia, omiatam wzrokiem to, w którym się znajduję i zbieram rzeczy, które mogę wynieść gdzie indziej. Przykład? Kiedy pracuję przy komputerze i dopijam herbatę, a muszę przejść się po coś do kuchni, albo idę w tamtą stronę – zabieram kubek. Staram się nie mieć pustych przebiegów i z każdego spaceru coś gdzieś przenoszę. Bardzo przydany nawyk!

Domowe minimum

Jest taki ciąg czynności, które muszę wykonać, aby było względnie czysto. Myślę, że każdy powinien opracować soje minimum, dzięki któremu nie oszaleję – z przepracowania i z poczucia chaosu. Wystarczy, że wszystkie zabawki wrzucę do basenu z kulkami (oczywiście wolę je segregować, ale czasem się nie da), przelecę odkurzaczem mieszkanie i umyję naczynia.

toaletka

To jest mój kącik do makijażu. Znajduje się w pomieszczeniu o wdzięcznej nazwie biuro-bawialnia (możecie zobaczyć tutaj). Mieliśmy robić prawdziwy pokój Kropka, ale ze względu na to, że chłopak budzi się w nocy okrutną ilość razy, postanowiliśmy jeszcze zachować wspólną sypialnię. Dlatego też w jednym pokoju stoi moje biurko (i całe miejsce do pracy), fura zabawek i… mały babski kącik. Na parapecie stoi lusterko i komódka na kosmetyki – prawdziwe cudo! To mój najnowszy nabytek z Westwing. Komódka jest naprawdę duża, mieści wszystkie moje kosmetyczne rupiecie. Teraz robi za mini-babski kącik, ale kiedyś będzie dumnie stała na mojej białej toaletce.  

Punkty zapalne

W naszym domu punktem zapalnym jest zlew w kuchni i stół w dużym pokoju. Nie wiedzieć czemu, naczynia cudownie się mnożą, jeśli tylko zostawi się tam jeden kubek, a na stole nagle przybywa WSZYSTKIEGO, mimo, że ideałem byłoby mieć pusty blat. Jest jeszcze jeden drażniący punkt w naszym domu: umywalka. Wiecznie zachlapana! Te trzy miejsca staram się trzymać w bezwzględnej czystości cały czas, a jeśli się nie da, to dbam o to, żeby przed spaniem doprowadzić je do odpowiedniego stanu. Jeśli macie problematyczne miejsca w domu, to koniecznie przykładajcie się do niech każdego dnia i nie dopuszczajcie do tego, aby – dajmy na to – na tym stole gromadziły się papiery czy cokolwiek innego co nie powinno znajdować się na stole. Po jakimś czasie wchodzi to w nawyk, zajmuje dokładnie 30 sekund i daje poczucie porządku.

Multitasking

Jeśli chodzi o multitaskingo to jest to bardzo zła rzecz – tak, naprawdę zła! Zła, kiedy chcesz połączyć dwie rzeczy, które wymagają od Ciebie totalnego skupienia. Jednak z drugiej strony, jest to zbawienie, gdy musisz wykonywać coś na autopilocie. Uprawiam multitasking podczas prasowania – odpalam film i to jest tak naprawdę jedyny moment, kiedy mam czas jakiś film obejrzeć. Słucham podcastów i filmów na youtube podczas gotowania, rozmawiam przez telefon i z grubsza ogarniam mieszkanie. Przy obowiązkach domowych multitasking jest wręcz wskazany!

A tak to pamiętajcie – tylko jedna rzecz na raz!

Zlecanie zadań… partnerowi

Jeśli ustalisz harmonogram i ciąg czynności, które trzeba wykonać w każdym pomieszczeniu – podziel zadania między siebie i współlokatorów. Jeśli twoim współlokatorem jest partner, to tym bardziej powinien wziąć na barki niektóre zadania. Przecież nie mieszkasz w tym domu sama!

Liczy się szybkość, nie dokładność

Tak, mówię o tym często, ale… czasem inaczej się nie da. Kiedyś z porządkami w jednym pokoju schodziło mi dobrą godzinę, teraz ścigam się z czasem. W 10 minut odkurzam mieszkanie i często jadę po łebkach, żeby tylko się wyrobić.

Łatwy dostęp do akcesoriów do sprzątania

Od kiedy porozstawiałam akcesoria do sprzątania tak, aby mieć je pod ręką, zamiast robić trasę do szafy w łazience – wszystko idzie sprawniej. Odpowiednie produkty obok zlewu w kuchni, ściereczka z mikrofibry w pobliżu umywalki, chusteczki nawilżane w każdym pomieszczeniu (chusteczki nawilżane to wynalazek ludzkości! Oczywiście można zaopatrzyć się w chusteczki nasączone płynem, ale nawilżane przydają się nie tylko do przetarcia kurzu (i pola bitwy po tworzeniu makijażu) ale też do wytarcia małych rączek i brudnej buzi. Są po prostu super- przydatne!).

Tyle ode mnie, jeśli chodzi o sprzątanie. Koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami – dzięki czemu udaje Wam się utrzymywać ład i porządek w domu?

Jeśli chodzi o domowe tematy – aktualnie jestem na etapie kompletowania rodzinnej wyprawki, więc segreguję pościele, ręczniki i inne okołorodzinne sprzęty, pozbywam się tych, które już powinny odejść i robię listę z rzeczami, które muszę nabyć. Po studiach zostały mi typowo studenckie akcesoria i chciałabym przekształcić je w jakieś sensowne, rodzinne komplety. No, ale o tym może innym razem, okay?

O mnie: Zobacz wszystkie posty Strona autora

Nadine Lu

24 latka z Końca Świata. Młoda Mama, świeża Żona Pana Wysokiego, Blogerka, przyszła autorka bestsellerów.

  • Ja mam jedną zasadę: sprzątam dla siebie. Już nie robię listy zadań, podziału obowiązków na piśmie. Wokół mnie gromadzi się chaos i zaczyna mi to przeszkadzać – to go ogarniam; jest pranie do zrobienia – to któreś z nas je robi; trzeba zamieść, bo podłoga brudna – to zamiatamy, bez czekania na następny dzień czy kolejną środę, kiedy wypada odkurzanie według harmonogramu. Wychodzę z założenia, że porządek jest dla mnie, nie dla partnera, gości, znajomych czy dzieci. Nigdy się nie tłumaczę, że nie zdążyłam posprzątać.

    Aha, i dziecko też będzie sprzątać, jak tylko zacznie być mobilne. Na razie obserwuje mnie, kiedy coś robię, i mam nadzieję, że zapragnie mi pomagać 🙂 Znam ludzi, którzy się wychowali w domach, gdzie wszystko działo się samo (bo robiła to mama, kiedy wszyscy poszli do szkoły albo do łóżek) i wiem, że nauczenie takiej osoby pewnych zdrowych nawyków dotyczących sprzątania to bardzo trudne zadanie.

    Druga sprawa to kwestia odróżniania brudu od bałaganu. Bo bałagan mogę znieść, ale w brudzie żyć nie cierpię. Zawsze mam wizję, że zalęgną się nam robale (chociaż przecież wiem, że to nie od brudu). Poza tym… no fuuuj 😉

  • Uwielbiam mieć zawsze porządek, jednak gdy tak stanie, że sytuacja wymyka się spod kontroli, wtedy nastawiam minutnik na 20 minut i w tym czasie ogarniam swoją przestrzeń. Pozdrawiam.

  • Jestem mistrzynią chaosu. Serio mówię, lubię porządek, ale porządek utrzymuje jeden dzień. 😉

  • Gosia

    Fantastyczna komódka! Nie wiesz czy jest jeszcze gdzieś dostępna? 😉
    Pozdrawiam

  • Ojejku, takie pudełko out to muszę sobie zorganizować, bo czasem to lubię sobie pochomikować. 🙂 Jeżeli chodzi też o rzeczy do wyniesienia z pokoju typu kubki itd. to mam jedną półkę, na którą zawsze je odkładam i gdy schodzę na dół zabieram wszystko za jednym razem z tej półki. To lepsze niż latanie z każdą rzeczą. 🙂

UA-36089368-1