Trzy, dwa, jeden… start!
Biegniemy.7 rano, podnoszę się z łóżka. Pięknie wypunktowane rzeczy, które trzeba zrobić tego dnia. Jest szansa, że wyrobię się przed obiadem. Podwijam rękawy i biorę się do pracy. Zrobię to co muszę, a potem zrobię cokolwiek. Odpalę komputer, albo coś…

Za bardzo pędzimy i zbyt dużo czasu spędzamy w świecie wirtualnym. Tak zupełnie serio: wiecie jaki dziś dzień tygodnia? Bo ja musiałam sprawdzić w kalendarzu. Zbyt dużo się dzieje. Natłok informacji dociska nasze barki do podłogi, świat ciągle się kręci, a my zamiast stanąć w miejscu to jeszcze go napędzamy. Przyznajcie się – kiedy ostatnio skupiliście się na małym TU I TERAZ?
Planujemy i konsekwentnie realizujemy te plany. Zapominamy po drodze, że w sumie jest się z czego cieszyć. Biegniemy…
Dni nie mają dla nas żadnego znaczenia. Jesteśmy zawieszeni w przeszłości i planujemy przyszłość. Ten moment jest nieistotny. To nic, że się nie powtórzy. Będzie kilka podobnych. Ale już nigdy nie będzie tego dnia w połowie sierpnia w 2014 roku.

Sama złapałam się na tym, że pozwalam wszystkiemu zostać w tyle, a sama lecę przed siebie. To trochę smutne, co nie?

Czasem wystarczy tylko zadać sobie kilka pytań, aby zahaczyć się w konkretnej chwili. Żeby się rozejrzeć na boki i zauważyć TEN DZIEŃ.

  1. Co mam dzisiaj do zrobienia? Nie ma sensu odcinać się od obowiązków. Jestem zwolennikiem zapisywania żywcem WSZYSTKIEGO i tym samym uwalniania się od ciągłego myślenia o tym.
  2. Jak się dzisiaj czuję? Mam dobry nastrój czy nie? Jeśli nie, to znaczy, że trzeba go sobie poprawić. Często ignorujemy to pytanie i tak naprawdę nie wiemy na jakim poziomie jest nasze samopoczucie, nie mówiąc już o tym, że nie wiemy jak się za nie zabrać.
  3. Co sprawi mi przyjemność tego dnia? Tak, tak, słuchajcie. Oprócz obowiązków musi znaleźć się też czas na przyjemności. Dobrze już na początku dnia określić jak ta przyjemność będzie wyglądać i pod żadnym pozorem jej sobie nie odmawiać. To motywator, chwila relaksu i hamulce w jednym.
  4. Jak zadbam o swój rozwój? Przynajmniej jedna rzecz, dosłownie pięć minut dziennie poświęcone na rozwój to w perspektywie 10 lat naprawdę szmat czasu i niesamowite efekty. Każdego dnia poświęć chwilę na naukę języków/ćwiczenia/grę na gitarze/cokolwiek, co Cię rozwija i sprawia, że się ulepszasz.
  5. Jakie mam potrzeby? Nie zapominaj o tym! Swoje potrzeby stawiaj na pierwszym miejscu w myśl zasady, że szczęściem można zarażać. Może potrzebujesz drzemki popołudniowej? Chwili na zrobienie paznokci? Albo… no, to też potrzeba. Albo potrzebujesz obejrzeć odcinek serialu? Uszczęśliwiaj się!
  6. Za co jestem wdzięczna/y? To popularne pytanie dobrze jest zadać sobie każdego wieczora. Co takiego się przytrafiło, że poczułam wdzięczność? Ktoś otworzył przede mną drzwi, jak wracałam obładowana zakupami? Albo wysłał mi kartkę z życzeniami? Może to był telefon od przyjaciela, mama przyjechała i przywiozła popisową szarlotką, albo dawno nie widziałaś się z przyjaciółką i to piwo w barze było przecież tak niesamowicie dobre w jej towarzystwie.

Zadając sobie ostatnie pytanie dobrze jest obejrzeć raz jeszcze cały dzień z punktu widzenia osoby trzeciej. Przewiń krótki film.

Bo wiecie co, fajne są cele i ten bieg i naprawdę lubię jak wiele się wokół mnie dzieje. Ale to poczucie zmarnowanego na pracę  dnia/tygodnia/ długich miesięcy i (błagam, oby nie) lat… No coś z tym trzeba zrobić.
Spróbujcie przez tydzień żyć z kartką papieru, na której wyraźnie wypisane są powyższe pytania. I sprawdźcie czy coś się zmieniło.

Bo jest szansa, że bardzo dużo.
Się zmieni.

O mnie: Zobacz wszystkie posty Strona autora

Nadine Lu

24 latka z Końca Świata. Młoda Mama, świeża Żona Pana Wysokiego, Blogerka, przyszła autorka bestsellerów.

  • Ostatnio doszłam do wniosku że tak bardzo skupiamy się czasami na samorozwoju i pędzimy przed siebie że nie zauważamy jak dni płyną bez większego sensu, nie celebrujemy i nie doceniamy dni "zwyczajnych" 🙂 w których pozornie nic się nie dzieje ale tak naprawdę mamy czas na chwilę odpoczynku, nicnierobienia, spacer, zabawę z kotem ot takie pierdoły ale jak ważne. Od czasu do czasu spróbujmy żyć bez listy w ręku i nie zastanawiajmy się nad następnymi 50 celami na najbliższy tydzień 😉

    • Kiedy to takie trudne…;)

  • Popieram, czasem warto zupełnie wrzucić na luz i dać na chwilę spokój listom. Taką "antylistę" można dla odmiany stworzyć w głowie, żeby była mniej zobowiązująca, nie narzucać sobie obowiązku odpowiedzi na wszystkie pytania, zamiast tego po prostu zastanowić się nad sobą, nad przeżytym dniem, niech myśli przez chwilę płyną swoim torem, nie według punktów 🙂

    • Dobry pomysł z tą antylistą! 🙂

  • Ja dla odmiany boję się przyszłości, wolę spokojnie postać sobie w miejscu 😉 I tak do przesady w drugą stronę: stoję i stoję jak kołek…

    • "Kto stoi w miejscu ten się cofa." 🙂

  • Czasami popełniam duży błąd i nie dbam o moje potrzeby danego dnia, tylko skupiam głównie na tym co muszę zrobić. Pewnie przez to, w dalszej części dnia czuję niezadowolenie i zły humor, bo nie zrobiłam nic aby go poprawić. 🙂

    • Błędne koło! 🙂

  • Świetny post!:) nigdy nie zadałam sobie pytania jaki mam humor..

  • Wszystko prawda – za dużo skupiamy się na obowiązkach i przejmowaniu się nimi, a za mało skupiamy się na sobie i naszym samopoczuciu. Lista pytań bardzo przydatna, chyba napiszę posta z pierwszym wyzwaniem dotyczącym zmiany mojego życia na lepsze 🙂

    • Podrzuć mi link, jak napiszesz! 🙂

  • Podobnie jak dziewczyny wyżej, nie jestem fanką robienia list celów i zadawania pytań. Widzę, że takie stawianie pytań jest ostatnio bardzo modne i czytam o tym na wielu blogach, a dla mnie robi się z tego za dużo myślenia a za mało działania:)

    • Dosya, masz rację. Czasem za bardzo analizujemy zamiast działać. Ale z drugiej strony: wolę wiedzieć w którą stronę idę zamiast błądzić. 🙂

  • Ola

    Odpowiedzi na takie pytania mogą wiele zmienić. Na lepsze. Kolejny motywacyjny wpis! 🙂

  • okej no to ja sprobuję! 🙂

    • Polecam! 🙂

    • Nadine, jestem w trakcie i codziennie zapominam o tej wdzięczności! Ja mam w zwyczaju wypisywać rzeczy, za które jestem wdzięczna wieczorem i rano zawsze o tym zapomnę. Ogólnie zauważyłam, że chyba sobie zawsze te pytania w jakiś podświadomy sposób zadawałam. Ale np. nie zawsze pytałam się siebie o swoje samopoczucie. teraz robię to częściej 🙂

  • Świetna rozpiska motywacyjno-rozbudzająco-nastrajająca!
    Z kilku punktów z listy na stałe korzystam, jednak widzę, że warto ją rozszerzyć 🙂

    Pozdrawiam!

    • Pozdrawiam Cię Maju 🙂

  • Żyjemy za szybko. Odkładamy wszystko i potem musimy pędzić. Przynajmniej ja 😉 dzięki za ten wpis, powoduje wyścig szarych komórek po czaszce 😉

    • "powoduje wyścig szarych komórek po czaszce" – Ładne. 🙂

  • Spróbuję i dam znać jak mi poszłi 🙂

    • Koniecznie daj znać 🙂

  • Ta chwila, kiedy trafiam na bloga pierwszy raz i po kilku notach oraz spojrzeniu na archwium głowię się: "Mateńko, kiedy ja to wszystko przeczytam?"
    No to mam zajęcie na kilka(dziesiąt) wolnch chwil. Dzięki. 🙂

    • Jakie to miłe, dziękuję. 🙂
      Widzę, że prowadzisz rozbieganego bloga. Raczkuję w tym temacie. 🙂

  • Spiszę sobie zaraz wszystkie te pytania i powieszę na tablicy nad biurkiem!

  • Co racja to prawda. Skorzystam! 😉 Trzeba trochę usystemować swoje życie. I dorzucić po prostu do planu dnia półgodzinne "nic nie robienie", o którym dziewczyny pisały wcześniej 🙂

  • Jaga

    Trafiłam na twojego bloga przypadkowo,z ciekawości zostałam na chwilę i przejrzałam co nieco…No i kiepsko troche…Oczywiście,nikt nie kazał mi tego czytać,ale gdybym tego nie zrobiła to nie miałabym o nim zdania.Zapowiadało się nieźle,ale ostatnie wpisy to same „odgrzewane kotlety”-czyżby opuściła cię wena że serwujesz starocie?Ciągle jakieś porady-czyli że nie możesz się odnaleść skoro ciągle coś radzisz co ma tak strasznie ubogacić życie?To zalatuje zupełnym brakiem pomysłów na kontynuację bloga albo totalną życiową frustracją autorki.No i ostatnie-dużo błędów merytorycznych,takie najbardziej się rzucające:młoda matka-ok stara nie jesteś ale metryka wskazuje że jesteś dorosłą kobietą co więcej z ponad rocznym dzieckiem więc jakiegos doświadczenia nabrałaś;urlop macierzyński trwa ok.roku a ty ciągle piszesz że na nim jesteś;no i moje ulubione:po porodzie krwawienie to miesiączki z 9 miesięcy-nie skomentuje.

  • To można przekształcić w nawyk. Już ostrzę pazurki, bo wygląda to dobrze i jestem w stanie w ciemno przewidzieć efekty ^^

UA-36089368-1