Tekst po raz pierwszy został opublikowany w kwietniu 2014 roku i nosił tytuł 3 prawdy życiowe, o których musisz pamiętać. Odświeżyłam post i uzupełniłam go o czwartą prawdę – koniecznie sprawdźcie jaką! 
Jestem zdania, że ludzie na naszej drodze nie pojawiają się przypadkowo i każdy nowo napotkany osobnik wnosi (często wraz z tym całym syfem na buciorach) coś nowego do naszego życia.
Im dziwniejsza znajomość tym bardziej skupiam się na tym co ma mi do zaoferowania, w końcu jeśli ktoś zrzuca mi z nieba – naprawdę, z kosmosu – kosmitę to znaczy, że jest coś co przeoczyłam i co na pewno muszę nadrobić.
Oni często nawet nie wiedzą, że sprzedają mi po okazyjnych cenach same prawdy życiowe…

 I prawda życiowa
Jeśli nie idziesz do przodu to znaczy, że się cofasz.
To są słowa, które powiedział do mnie mój pierwszy szef. Miałam 16 lat i byłam kelnerką w małej knajpce przy zatoce Puckiej. Bardzo miło wspominam te dwa miesiące, wiele się nauczyłam i do tej pory nie mogę wyjść z podziwu jak wielkie pokłady zaufania mieli we mnie moi rodzice, że wypuścili mnie na drugi koniec kraju razem z moim ówczesnym chłopakiem, ale nieważne.

Mój szef powtarzał, że świat tak szybko biegnie do przodu, że stanie w miejscu jest równoznaczne z cofaniem się. I chociaż mówił to w odniesieniu do komputerów, telefonów i innych nowoczesnych (wtedy) maszyn, ja znalazłam w tym inny przekaz. Otóż, drodzy Państwo, jeśli się nie rozwijacie i pozwalacie przejść życiu obok Was, to znaczy tyle co zakopać się w ogródku babci i czekać aż na trampkach wyrosną tulipany. Niestety, w XXI wieku bez sprintu możemy równie dobrze wywiesić białą flagę.

II prawda życiowa
Czasem wyłącz mózg, a włącz serce.
W oryginale hasło to brzmiało: Follow your heart and stop your brain i usłyszałam je od barmana w Egipcie na wakacjach. Nie był to pierwszy raz, kiedy tego typu sentencje wskakiwały mi do głowy, ale wtedy to hasło zaczęło mieć dla mnie zupełnie inny wydźwięk. Siadaliśmy pod barem po zamknięciu knajpy chowając się przed ochroną (która po kilku takich akcjach zorientowała się, że tam jesteśmy…) a A.  opowiadał mi o tym, jakim śmiesznym narodem jesteśmy: pozwalamy sobie żyć tylko na wakacjach, bo wtedy wyłączamy mózg, a przez resztę tygodni w roku sami siebie zagrzebujemy negatywnym myśleniem, zmartwieniami i wyszukanymi na specjalne okazje problemami. Miał rację.

Od tamtej pory staram się czasem włączyć tylko serce i to za nim podążać, ale chyba za często przygniata mnie rzeczywistość. (Edit: Tak jak teraz o tym myślę to stwierdzam, że całe wieki tego nie robiłam, to znaczy, nie wyłączałam mózgu.)

III prawda życiowa 
Ludziom nie potrzebne są pieniądze, ale pasja.
Tak się składa, że w tym semestrze mam bardzo fajny angielski. Wykładowca płynnie przechodzi od tematu przerabianego w podręczniku przez swoje poglądy do tematów, o których nawet bym nie pomyślała. Często rozmawiamy o polityce i politykach, ale wtedy mówimy już w języku ojczystym i gdzieś właśnie koło tego tematu zakręciliśmy się blisko pasji i pieniędzy. Ostatecznie wszyscy doszliśmy do wniosku, że bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy zarabiali tyle aby zaspokoić swoje podstawowe potrzeby i ewentualnie pokryć koszty pasji, ale po prostu bez pasji, bez hobby i jakiejś ścieżki życiowej to ciężko mówić o szczęśliwym życiu.
Mam to szczęście, że robię to co lubię, ale jest jeszcze o coś, o czym w ciągu ostatnich studenckich lat kompletnie zapomniałam… Taniec. Tęsknie za tym jak cholera, ale w Krakowie ta aktywność fizyczna niestety na ten moment jest poza zasięgiem mojego portfela.
W każdym razie gonitwa za pieniędzmi zupełnie mija się z celem – w końcu wtedy nie ma czasu na pasję, no nie?

IV prawda życiowa
Nigdy nie zaczynasz od nowa
To usłyszałam całkiem niedawno i od tamtej pory nie wychodzi mi to z głowy. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo i ile razy mieli ochotę zaczynać od nowa, to tak naprawdę zawsze jesteśmy bogatsi o pewne doświadczenia. Jeśli musimy zmierzyć się z czymś po raz kolejny, bo, dajmy na to, nie wyszło, to prawdopodobnie jest to zaledwie skrawek naszej działalności – 90% rzeczy zabieramy ze sobą. Nie czyścimy pamięci, nie porzucamy nabytych umiejętności i nie kasujemy numerów z książki telefonicznej. Nie zaczynamy od nowa, tylko próbujemy jeszcze raz, bogatsi o ostatnie doświadczenia. To nie jest gra komputerowa, tylko życie – tutaj wszystko toczy się bez kodów i bez zapisywania gry.
To pokrzepiające i przerażające jednocześnie.
Jestem ciekawa, jakie prawdy życiowe Wy usłyszeliście. Koniecznie się podzielcie! 
 

O mnie: Zobacz wszystkie posty Strona autora

Nadine Lu

24 latka z Końca Świata. Młoda Mama, świeża Żona Pana Wysokiego, Blogerka, przyszła autorka bestsellerów.

  • P.

    Bardzo fajny pomysł,żeby zebrać takie złote myśli. Ja najbardziej chyba mam problem z zasadą nr 2. Ale parę wspaniałych decyzji dzięki sercu udało mi się podjąć 🙂

    • Te "sercowe" decyzje ostatecznie znaczyły więcej, no nie?

  • Ja na szczęście, już jakiś czas temu wprowadziłam pierwszą zasadę w swoje życię i rozwijam się, swoje pasje i przynosi mi to wiele radości.

    • A w czym się spełniasz? 🙂

  • Życzę sobie (i Tobie, i wszystkim:), żebyśmy nie tylko kolekcjonowali takie prawdy. Ale na 100% nimi żyli 🙂

  • Tak, nie, nie. Pozdrawiam. 😀

  • zwłaszcza pozycja II dała mi do myślenia. Nie pamiętam kiedy ostatni raz udało mi się wyłączyć mózg i pozwolić kierować się sercu.

    • Bo to ciężkie jest, ale do zrobienia. 🙂

  • Sentencje trafne, warto o nich pamietać. Ja mam swój ulubiony cytat z Sapkowskiego: "Czarodziejka zawsze działa. Źle czy dobrze, okaże się później. Ale trzeba działać, śmiało chwytać życie za grzywę. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się." Staram się o tym pamiętać i nie chować głowy w piasek ze strachu przed życiem, choć to bardzo górnolotnie brzmi 😉 A propos cofania się, mnie trochę przeraża ta ciągła gonitwa i pozwalam sobie na zwolnienie tempa i spokojne smakowanie życia…

  • Przemawia do mnie zwłaszcza ta pierwsza – nie chodzi o ślepy pęd do przodu, po lepsze auto, bo kuzyn takie kupił, po naszyjnik, wakacje na krańcu świata, odrzutowiec, ciuchy za milion pięćset, czy telewizor na dwie ściany. Nie. A wielu tego nie rozumie, z "mieć czy być" wolą pierwszą opcję, a ja stawiam na rozwój. Wszelaki.

  • Pierwsza prawda to moja myśl na okres studencki! Obiecałam sobie, że to będzie czas działań, ruszania do przodu i spełniania marzeń – jak tylko czuję zastój to znak, że cała moja praca zaraz przestanie mieć znaczenie.

  • wszystkie prawdy jakże trafne : )

  • Ja po weselu chcę się zapisać na taniec indyjski, takie moje kolejne małe marzenie. Ja nie mogłabym żyć stojąc w miejscu, nie rozwijając się, nie słuchając od czasu do czasu głosu swojego serca i nie mając pasji… 🙂

  • "W XXI wieku bez sprintu możemy równie dobrze wywiesić białą flagę". Nie zgadzam się z tym. To znaczy, ten 'sprint' mi tu nie pasuje. Zgadzam się z twierdzeniem, że jeśli nie idziesz do przodu to się cofasz, z tym, że ja chyba rozumiem to trochę inaczej. Na co ten sprint? Za czym mam nadążać? Za techniką? Może źle Cię zrozumiałam, ja wolę iść powoli naprzód, ale w takim kierunku, który mi odpowiada. Pomału, rozwijać się w czymś, co mnie interesuje, niezależnie od kierunku, w którym zmierza świat.

    • To pewnie zależy od człowieka – jedni lubią wyścig szczurów, inni zrównoważony rozwój, jeszcze inni po prostu slow life 😉

      Dobrą i przede wszystkim bardzo krótką historią, ilustrującą co znaczy pierwszy punkt jest książka "Kto zabrał mój ser?". Dla mnie jest trochę infantylna i mało odkrywcza, ale w ostatnich dniach miałam okazję na prelekcji usłyszeć od jednego z dyrektorów wielkiej spółki budowlanej, że ta książka zmieniła jego życie, więc może Tobie też się spodoba. 🙂

  • Ta pierwsza sentencja jest bardzo trafna. Czysta fizyka relatywistyczna;) A tak poważnie widzę po sobie, jak nieużywana wiedza czy umiejętności łatwo wylatują z głosy. Ponoć na pewnym poziomie zaawansowania pianiści powinni ćwiczyć co najmniej 3 godziny dziennie, inaczej tracą kunszt w zastraszającym tempie.

  • Trafiłaś w sedno z tymi prawdami. A do ostatniej to ja się przykładam całym sercem. Staję się dziwakiem dla otoczenia, gdy mówię, że pieniądze to nie jest mój życiowy cel, i mam inne zamiary.
    Jestem szczęśliwa.

  • III pasja! To co ja popieram i jak najbardziej propaguję 🙂

  • Myślę, że każdej z tych trzech prawd można poświęcić osobny artykuł. Wszystkie są równo ważne. Z własnego doświadczenia wiem, że najtrudniej bywa z tym włączeniem serca i wyłączeniem mózgu.

    Pozdrawiam

  • jeśli chodzi o mnie to najtrudniej mi wyłączać ten mózg…..chyba muszę nad tym popracować, bo coraz częściej czuję się zmęczona nadmiarem myślenia 🙂

  • Trafnie ujął to rzeczony Egipcjanin, że pozwalamy sobie na relaks i prawdziwy odpoczynek tylko raz do roku. Tak teraz sobie o tym myślę, faktycznie jesteśmy śmieszni. Wyczekujemy tych dwóch tygodni urlopu, rzucamy się na ten czas tak łakomie, aż nie wiemy w co włożyć ręce. Pojechać tam, zobaczyć to, wypić setki drinków i zjeść cały stół szwedzki – bo przecież w cenie. Tak jakby spojrzeć, to wciąż wyglądamy jak zabiegane mrówki. Tylko okoliczności inne.

  • Ta druga zasada jest bardzo arabska w swojej wymowie – bo dokładnie to samo mówią nauczyciele tańca z tamtych regionów. Tańcz jak czujesz, rób jak czujesz… żyj jak czujesz.

    A moja Siostra prowadzi – bezpłatnie! – zajęcia tańca brzucha w Krakowie. Może się skusisz? 🙂

  • To pierwsze i ostatnie – zdecydowanie się zgadzam.

    Jednak fragment o wyłączeniu mózgu – nie umiem. Podążanie za emocjami w moim przypadku zawsze kończy się tragicznie.

  • To mój pierwszy komentarz u Ciebie i nie potrafię się do końca zgodzić z pierwszym punktem. Ważne, żeby nie ustawać w rozwoju własnym, oczywiście, ale niekoniecznie musi być to sprint 🙂

  • Do mnie też najbardziej przemawia pierwszy punkt, tak w pracy jak i życiu prywatnym należy się rozwijać, choćby dlatego że świat idzie do przodu i taki jest sens życia moim zdaniem 🙂

  • Punkt drugi spodobał mi się najbardziej 🙂 Jedną z moich najważniejszych prawd, które mi towarzyszą to słowa: „Nie widzimy świata takim, jakim jest, ale takim, jakimi my jesteśmy”. Gdy o nich sobie przypominam, wraca wszystko: pamięć o tym, jak ważne jest nastawienie do życia, o tym, że nie warto oceniać po kilku sekundach, o tym, że karma wraca.. Takie prawdy mają moc! 🙂

UA-36089368-1